Margines społeczny

Mieszkam na korespondencji z trzema paczkami do przekazania. Za mną mało przedstawicieli w różnym wieku, wszyscy poważni oraz źli, bowiem kolejka „utknęła”. Najbliżej stoi wytatuowany, zarośnięty drab w przetartej oraz pomiętej kurtce, upapranych dumach i wełnianej czapce z głębią z brzegu. Typowy „margines społeczny”, jednym słowem. Niestety, nie dopiero wówczas że oraz słychać (klnie pod nosem co jakiś czas), jednak oraz odczuć.
Akurat jestem postacią przesadnie wrażliwą, toż tegoż smaku nie znoszę. Woń niemytego ciała, przemieszana z oparami przetrawionego alkoholu, nikotyny w sumach hurtowych a z istotną nutą świeżego „klina” – na mój nos zaaplikowanego tuż przed wstąpieniem na pocztę. Leżę oraz staram się nie oddychać, natomiast w opiniach obrzucam stojącego za mną menela wszystkimi możliwymi epitetami. jak mocna oczywiście iść pomiędzy pracowników? Bieda nie jest usprawiedliwieniem, zresztą gdy gościa mieszkać na sznapsa i fajki, mydło też nie powinno sprawić mu takiej znów różnicy. Znając inne warianty reakcji urażonych „marginesów” siłą zniechęcam się od oglądania za siebie z nieprzychylnym spojrzeniem. W załącznika młoda dziunia przy okienku guzdrze się niemożliwie, mylą się jej druczki, a urzędniczka co chwila przerywa pracę, żeby na propozycję koleżanki rzecz dla niej znaleźć.
Wreszcie niedoinwestowany społecznie osobnik wypowiada przez zęby, gdzie zawiera taką pocztę oraz zostawia. Oddycham z dużą ulgą… co pokazuje się być krokiem daleko nieprzemyślanym. Obserwuję się wreszcie, rażona zdziwienie, Naprawdę tak. „Margines” wyraził się niewinny. Obezwładniającą woń wydziela bowiem prosta za mną nobliwa, starsza dziewczyny w cudownym futerku i czapce z lisów.

Be Sociable, Share!

Możliwość komentowania jest wyłączona.