Rywalizacja Marsylii oraz Paris SG obrosła już historią. Dla czujących się entuzjastów tych kadr ostatnie niebywale renomowane mecze. Wbrew pozorom konfrontacje pomiędzy tymiż pocztami nie tworzą rozległej historii.

PSG istnieje wszakże cechem znacznie zielonym, powstał 1970 roku (dla porównania: Marsylia w 1899 roku…), i natomiast toż chwilowo o owych spotkaniach Francuzi mówią „le clasico” (termin przyjęty z hiszpańskiego „el clasico”, przypisującego się do rozgrywki Barcelony z Realem Madryt). Skąd więc włożenie, że obecny konkurs elektryzował z zawsze mieszkańców kraju znad Loary i Sekwany? Toż komplet wina Bernarde’a Tapiego (przedsiębiorcy, piosenkarza, polityka, oraz świeżo że często aktora) mistrza i oszusta w jakiejś jednostce. Człowiek, który uczyniłbym karierę z powszechnego pucybuta do milionera, w 1986 roku ulokował w klub ze Stade Velodrome.
Jak zjeżdżał do OM ligą rządziło Bordeaux. Jednak w 1989 roku panowanie zdobyła Marsylia, pierwszy raz z siedemnastu latek a zapoczątkowała własne bycie nad Sekwaną. Okres Żyrondystów minął, a partia z Prowansji nie była wspaniałego rywala. Tapie szybko rozpoznałem, iż taka przyjemność nie ma wydźwięku. Zaraz pod koniec lat 80-tych spotkania pomiędzy OM oraz PSG zaczęły wywierać jeszcze ważniejsze zaciekawione. Może obecne premier Marsylii wszedł na twórczy w osobistej delikatności pomysł, by pozyskać stację Canal+, która od 1984 nieprzerwanie przekazuje we Francji rozgrywki ligowe, żeby zainwestowała w Paris SG. Dzięki pieniądzom kodowanej telewizji w Paryżu stawał coraz ostrzejszy układ, jaki wystawał się głównym konkurentem Marsylii do luksusowego tytułu. Rozgrywka sportowa nabrała rumieńców.
Pikanterii tej rywalizacji dodawała nienawiść kibiców obu zespołów, płynąca z odraz południa Francji do Paryża. Dla Canal+ zatem wszystko wyróżniało rozwój sprzedaży dekoderów. Dla gazet, jakie poprzez dwa tygodnie poprzedzające mecz podkręcały atmosferę, zwiększony nakład lub wzrost wpływów. Ludzie stworzyli doskonały biznes. To dawno, czyli tylko 20 lat obecnemu, dzięki cichemu porozumieniu Tapiego oraz stacji Canal+, przy współprac mediów, powstał, trochę sztucznie, ten francuski klasyk.
Dowolny spośród tych meczów przeżywa indywidualną akcję. W grudniu 1992 przed bitwą na Parc Des Princes ówczesny trener PSG, Portugalczyk Artur Jorge, w rozprawie z serwisem „L!Equipe” stwierdził: „Zniszczymy ich!”. Kiedy Tapie to przeczytał owo teraz wiedział, iż osiągnięcie ujmuje w kas. Skserował i podwyższył ten formularz, kolorowym flamastrem podkreślił dodane słowa. Efekt naszej akcji wywiesił w szatni swojego pakietu. Doskonale rozumiał, iż jak jego adwokata z Carlosem Mozerem i Basilem Bolim na czele zobaczą zdanie „Rozdepczemy ich” to paryscy napastnicy zostaną… wdeptani w okolicę! Także owszem się stało. Marsylia zdobyła w Paryżu 1-0, a mecz wystarczał w tragiczne zagrania. Niestety, w tamtym czasie spotkania zapomniały być piękne, piłkarze niezwykle zajęci byli gonieniem na kości niż atrakcją w kulę.
Magia derby Francji składa się więcej z zawodnikami, jacy poprzez owe biega stosowalibyśmy start w obecnych konkursach. Po indywidualnej ścianie póz. Barthez, Papin, Waddle, Abedi Pele, Deschamps, Voeller, Boksic, Ravanelli, Blanc, Pires, czy Drogba, po następnej Rai, Ginola, Weah, Djorkaeff, Lama, Ronaldinho, Leonardo czy Pauleta…
Zaraz w niedzielę od 20:55 druga wersja rywalizacji stolicy południa ze stolicą północy, konfrontacja dwóch największych francuskich miast, jakie istotnie niezmiernie się od siebie różnią. Na bogactwo czasy łapania na kości teraz się skończyły, oba zestawy są realne szanse na mistrzostwo co w generalnych latach stanowiło perłą, i na Stade Velodrome będzie układ publiczności. Aktualnego nie wolno przegapić!

Be Sociable, Share!

Możliwość komentowania jest wyłączona.