Czy mogę w czymś pomóc?

Wiem, niby więc nic złego zapytać klienta, jakiej korzyści potrzebuje po dojściu do sklepu lub banku, a bardziej przypomina to na natręctwo, niż grzeczną jakość obsługi.
Po wzmożonych, świątecznych zakupach chciałam wydać się z czytelnikami mojego bloga refleksją, jaka nęka mnie z dawna. Nie znam, zapewne jestem każdą przewrażliwioną klientką, która czepia się drobiazgów. Proszę wypowiedzcie się Istotni w artykułach, lub jesteście podobne odczucia w obecnej historii?
Jeszcze tak nie przekroczę progu sklepu, oraz teraz miła, uśmiechnięta pani pyta: „W czym mogę pomóc?”. Dochodząc do sklepu doskonale znam po co idę a czego szukam. Nie znam również nie potrafię usprawiedliwić nachalności sprzedawcy. Czuję się jakbym była przestrzegana a kiedy tylko pojawię się w tereny wzroku pani ekspedientki, mam towarzystwo na plecach. Nie potrafię być uraz do obsługi sklepu, ponieważ osoby te niczemu nie są winne oraz na pewno same źle się czują spośród ostatnim ciągłym nagabywaniem potencjalnego nabywcy. Sposób zachowania determinują wytyczne osób planujących formę zagajenia rozmowy z klientem, bo kontakt słowny może zaowocować zakupem. Winię tych, co taki zabieg obsługi klienta wprowadzili jako standard. Nie pomyśleli o tym, iż przesadna usłużność może zniechęcać do odwiedzenia sklepu, i tym samym rezygnacji z zakupu. Rozumiem, konkurencja jest ogromna, a Polacy nie posiadają pieniędzy. Żeby utrzymać się na przestrzeni, trzeba sprzedawać. Natomiast ta linia przygotowuje się prowadzić donikąd. Ja sam reaguję negatywnie i czym wysoce jestem zachęcana, tym wyższy opór piszę oraz z normy wychodzę bez niczego. Opuszczam sklep oraz idę tam, gdzie łatwo mogę wybrać, obejrzeć, przymierzyć. Sprzedawca jest zrównoważony oraz dodaje mi tyle czasu ile potrzebuję.

Może poznałam do porządku dziennego natomiast nie poruszyła tego przedmiotu. Ale woda przelała się w Biedronce (więcej ta nieszczęsna Biedronka). Oniemiałam. Otóż kobiety w walucie miała zawieszkę, natomiast na niej imię (chyba Mariola) oraz napis „ W czym mogę pomóc?”. Nie wiem kto to wymyślił oraz kiedy po raz pierwszy usłyszałam ten przełom w składzie, jednak jednak funkcjonuje na mnie jak czerwona płachta na byka. Te proste zwroty narzucone obsłudze, przez „fachowców’ z handlu, są śmieszne oraz drażnią. Proszę powiedzcie, w czym klient potrzebuje pomocy kasjera? Chce tylko zapłacić za towar, który jest w koszyku. Nic bardzo. A tu z wszelkiej strony słyszy wydarzenia w czym pomóc natomiast w czym pomóc? W takiej rzeczy prawna byłaby odpowiedź: – proszę zanieść moje siatki z zakupami do domu. Oczywiście kasjerka nie jest niczemu winna, ponieważ tą bzdurę na zawieszce wymyślił jakiś „twórca”, który przypuszcza, że w współczesny forma dowartościuje kupujących.

Także bierze się pozycja w bankach. Po wejściu pani podchodzi oraz sprawdza: „W czym mogę posłużyć?”. Kiedy klient chce tylko wziąć z uprzejmości oraz wiedz kasjera, pani zostawia go niech liczy w fazie nawet godzinę. Jedna kasjerka dwoi się oraz troi, żeby obsłużyć klientów, a inne panie oczekują na tych, co pierwsi są nabyć jeden czy kilka produktów, jakie bank liczy w bliskiej możliwości. Czas klienta trwającego do całej kasy się nie liczy, nie jest istotne choćby wtedy, że niezadowolony wyjdzie z banku. W sumie są inni, ci, którzy bank utrzymują ze bliskich pieniędzy. Biorą wysokooprocentowane kredyty, zostawiają pieniądze na inwestycjach niskooprocentowanych, biorą karty kredytowe i wyjątkowe produkty atrakcyjne dla banku. Takich obsługuje się natychmiast, oraz czekając do kasy powinien być cierpliwość.

Więc proszę Was drodzy handlowcy oraz bankowcy, nie bądźcie natrętni, bo skutek z reguły jest odwrotny od tego, jakiego oczekujecie. Klient chce być typem w interesie oraz banku. Wie po co przyszedł i co wybiera uzyskać. Teraz to, że wybrał Wasz punkt daje powód do szczęścia, bo jak wszedł, może zakupi? Nie zniechęcajcie go, zawsze takt oraz umiar jest w opłacie a ostatnie w jakiejkolwiek sytuacji.

Be Sociable, Share!

Możliwość komentowania jest wyłączona.