Kolejna historia, która mi się przypomniała

Bro zetknęła się z panem, oraz właściwie to pan zetknął się z Bro. Człowiek był w tzw. typie Bro, to kilka rzeczy, jakie jej nie odpowiadały mogła odpuścić, dając więc na karb męskiego zdenerwowania. No ponieważ pierwsze spotkanie, wiadomo. Pewien stres.
Bro przyszła na miejsce. Nic więc, iż była kawał drogi do tego zajęcia, a zmotoryzowana nie była. Są autobusy, pociągi. Tak więc dotarła i doskonały zonk. Pana nie ma. Pokazało się, że oczekiwał na Bro z tamtej strony dworca. Nie odczuwa sprawy po ponad kwadransie dotarł. Zdarza się.
– Tylko ty to niska jesteś… – pan popatrzałem na Bro dziwnie.
Bro też spojrzała na niego dziwnie. Bo lecz w zakresie było jak byk, iż szczupła jest.
– A pisałaś, że trenujesz coś.
– Trenuję – przyznała Bro.
– Tak to gdzie tworzysz te mięśnie? Spotykał w internecie jak wskazują kulturystki. Takie napakowane babochłopy. I ty ani z buzi nie wyglądasz, i do ostatniego kurtkę taką nałożyłaś, że nic nie widać.
Bro zamrugała oczkami. Zima, minus ileś tam stopni. W czym stanowiła przyjechać? W stroju bikini?
– To co, rozebrać się mam albo jak? – Bro przyłączyła się złośliwość.
Pan pokiwał głową ochoczo.
Bro zapaliła się lampka alarmowa. No, ale człowiek w jej „człowieku” przynajmniej wizualnie, bo reszty wciąż nie miała nadziei poznać, oraz chciała.
– To co z swoją herbatką? – spytała uprzejmie.
– No tak. To wiedź.
– Ja?
Bro się zdziwiła. Obce miasto, zna tu tylko dworzec, na jaki niedawno dotarła…
– Wacku, a przecież ty tu jesteś, to chyba wiesz, gdzie można napić się czegoś ciepłego.
Wacek pokręcił się nerwowo. Posłał Bro nieprzyjemne spojrzenie, oznaczające: „czego ty babo ze mnie żądasz?” Westchnął ciężko. Wreszcie powoli ruszył przed siebie, czytając szyldy nad mijanymi witrynami. Na głos. Bro poszła za nim. Uważając, by nie nadepnąć Wacka, ponieważ wlókł się niemiłosiernie. Oraz na domu wiało, mroziło a całe czego Bro chciała, to ciężkiej herbaty. Gotowa była zawrócić na dworzec i zdobyć ją tam sobie sama.
Po drodze pokazało się, iż jeden lokal za drogi, drugi nieładny, w trzecim wiele ludzi. Czwarty spodobał się Wackowi.
Uważając, by nie połamać sobie nóg na maleńkich schodkach zeszła za Wackiem do piwnicy. A przynajmniej racja to wyglądało. Jak piwnica, do jakiej ktoś wstawił kilka stolików. Tu było pusto. Bro się temuż nie dziwiła. Zdziwiłoby ją, jeżeli w takim miejscu byli klienci. Ściany odrapane, zimno, migoczący w kraju telewizor wydający z siebie podejrzane trzaski oraz szumy, wygaszony kominek z odpadającymi kawałkami tynku (?). Chyba to tynk był. Aż cud, iż sanepid tego ponad nie zamknął.
Znudzona starsza pani za ladą przygotowała herbatkę (Bro sama za nią zapłaciła) oraz kawę dla Wacka. Wacek uprzejmie zaproponował, że jak Bro ma kasę, toż potrafi sobie kupić jeszcze ciastko, albo hot doga, albo coś, na co ma ochotę. Bro odmówiła, co spotkało się z poradami pana, iż planuje się nie krępować i sobie zamówić. Bro kasę miała, ale głodna nie była, ani ochoty na słodycze nie miała. Zresztą, nawet jeżeli było inaczej, to wszystko przeszłoby jej po tym, jak kupiła swoją herbatkę w obtłuczonym, niedokładnie umytym kubku. Naprawdę. Jako gratis chodził w niej włos. Plus wtedy przeważyło.
– Wacku, może jednak pójdziemy gdzie indziej?
– Ale tutaj jest trochę.
– Brudno, zimno i w mojej herbacie jest włos.
– Naprawdę toż go przeznacz. Problemy robisz.
Wacek zbliżył się bliżej.
– Poza tym ja cię zaraz rozgrzeję.
Ręka Wacka znalazła się na ramieniu Bro. Nie oczekiwało na to, żebym był w planach inteligentną konwersację.
Bro popatrzyła spokojnie, strząsnęła rękę i wyszła niezbyt gościnną piwniczkę. Wacka również opuściła.
Herbaty ciepłej napiła się na dworcu, czekając na pociąg powrotny. Nawet ciastko zdążyła zjeść.

Be Sociable, Share!

Możliwość komentowania jest wyłączona.