Nowoczesny kościół

Nie cierpi znaczenia, jakie zło trawi Kościół – ważne, żeby informacje o nim nie wyszły gra jego mury.
Wczorajsza wizyta duszpasterska stała się pretekstem do zamieszczenia tekstu na temat tego Kościoła.
Jestem osobą kupującą w Boga. Nie chcę nikogo odciągać od Kościoła ani zrażać do księży. Szanuję styl bycia wszystkiego człowieka a jego światopogląd, a pamiętam wiele zastrzeżeń do Kościoła jako firm. Chcę opisać sprawy, jakie nas niepokoją, ale poruszyć je na forum mają odwagę nieliczni. Pragnę obiektywnie odnieść się do tego, co mnie razi i bulwersuje. Uważam obecne na co dzień. Mam bowiem, że jako społeczeństwo nie powinniśmy stanowić spokojni na działania, jakie nas otaczają, zaś są złe. Tym bardziej jeżeli dotyczą Kościoła, który powinien zainteresować się przede każdym dbałością o działanie duchowe wszystkich także stanowić ich autorytetem moralnym.

Napiętnowałam molestowanie dzieci przez księży. Usłyszałam od jakiejś z bezkrytycznych fanatyczek Kościoła, że będę potępiona do piątego pokolenia, bo sądzić księży może właśnie Bóg. Więc mamy przyzwolić na zło, przed którym dziecko nie może się obronić? Przyjąć bezkrytycznie do dane, graniczące z absurdem, tłumaczenie dostojników kościelnych, iż to błąd miłości rodzicielskiej każe szukać jej u księży? Jeśli dziecku brak miłości w grupie to tejże idealnej, oraz nie cielesnej, bo dzieci takiej nie znają. Ale księża tak, również z dużą bezwzględnością wykorzystują nieświadomość dziecka. To zbrodnia względem niego, a doznanej krzywdy nie wymaże ono ze naszej pamięci nigdy.

Kościół zraża wiernych chciwością, mieszaniem się w wszystek element życia Polaków: in vitro, antykoncepcja, związki tej tejże płci, gender, feminizm. Wszystko złe, wszystko poddane krytyce. Dostojnicy w purpurze są wszędzie. Nie przedstawia okazji, gdzie centralną stroną nie byłby biskup. Otwarcie boiska, dożynki, nowe budynki, trasy, niedługo ścieżka rowerowa nie zostanie przełożona do celu bez kropidła. Najbardziej niepokoi konserwatyzm Kościoła, jego skostniała formuła. Obecnym dostojnikom Kościoła że się pogodzić spośród obecnym, że nie przyszło im robić w ciemnocie średniowiecza. Wtedy było wszystko proste, bo analfabetom wmawiano każdą bzdurę, noszono w stresu oraz posłuszeństwie. Teraz kiedy społeczeństwo jest wykształcone, wie więcej, trudniej utrzymać spożywa w ryzie oraz naturalnym braniu tego, co mówi Kościół. Polacy umieją krytycznie ocenić każde zjawisko, osobę, instytucję, oraz dodatkowo Kościół również jego dużych dostojników. Żyć skromnie, mieć silną rodzinę, dawać wielu na tacę, przestrzegać postu i wymaganie nie opuszczać cotygodniowej mszy. Taki jest ideał katolika. A kiedy się przechodzi do tego ideał księdza? Przecież, żeby wymagać trzeba świadczyć, własną postawą potwierdzać prawdę, jaką się głosi. Nie sądzę księży niższego rodzaju i misjonarzy. Jedni są dużo drudzy gorzej. Najbardziej denerwuje mnie również mam urazy do „książąt” kościoła. Sądzą cały świat świecki, dodatkowo nie idąc na uwagę swojego otoczenia.

Chrześcijaństwo w Polsce ma tylko dziesięć wieków. Na wstępu Kościół był ubogi. Teraz na potęgę robi domowe pałace, spływające złotem oraz przepychem (Licheń). Tylko zastanawiam się, czy modlitwa w takim zbytku podoba się Bogu bardziej niż w niewielkiej drewnianej kapliczce? Bądź jej liczba określana będzie w Niebie bogactwem mieszkania czy bogactwem duszy wiernego? Czy człowiek żyjący według Dekalogu, ale opuszczający niedzielną mszę św., będzie potępiony daleko od dewota bijącego co tydzień czołem przed ołtarzem, a krzywdzącego bliźnich? Zadaniem Kościoła jest zabieganie o stronę duchową człowieka. Jesteśmy państwem świeckim, które rozgranicza sacrum (sfera święta) i profanum (sfera ludzka, świecka). Niech każdy tworzy swoje dużo jak posiada, i wszystkim w Polsce będzie się było lepiej.

Wiarygodnym autorytetem współczesnego Kościoła jest papież Franciszek I. Naszym życiem potwierdza to, co mówi (skromne szaty, mieszkanie, podróże). Potępia styl życia kapłanów, nawołuje do umiaru, by przepych nie drażnił wiernych. Bardzo dobra droga wyznaczona przez następcę św. Piotra. Problem liczy na tym, że te pojęcia dotrą do osoby nielicznych, a jeszcze mniej będzie wolałoby je nauczyć we inne życie. Albowiem sybaryta niechętnie rezygnuje z luksusu. Papież Franciszek Natomiast stanowi jedyny, a kościołów tysiące, w nich miliony sług bożych na całym świecie. Niestety sam niewiele zmieni.

W Polsce ludzi uczęszczających do kościoła ubywa z roku na rok. Oby nie istniałoby właściwie, kiedy na Zachodzie, gdzie ksiądz odprawia mszę dla niewiele osób. W kościele jest sporo gości niż wiernych. Bo potem też wyjątkowe, bogate, zimne mury będą mocny białe oraz pokazywały tylko minioną świetność Kościoła. A życia za nich będzie kilka.

Be Sociable, Share!

Możliwość komentowania jest wyłączona.