Piłkarze nie powinni mówić

Lepiej, jak piłkarz mówi „ble ble”?!
Trwa rozmowa o siły Kuby Błaszczykowskiego oraz Roberta Lewandowskiego w kadrze. Selekcjoner Waldemar Fornalik istnieje ich zakładnikiem? Albo ci gracze nie powinni wybierać głosu? Czyli planują prowadzić – kiedy więc regularnie stanowimy świadkami – tylko „ble ble”?

Bez Jakuba Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego nie sposób wyobrazić sobie kadr Polski w eliminacjach mistrzostw świata 2014 roku, i prawdopodobnie naturalnie będzie zarówno w rozgrywkach EURO 2016 i dodatkowo kolejnych eliminacjach mistrzostw świata 2018 roku. Błaszczykowski z kilkunastu miesięcy jest najwydajniejszym piłkarzem Biało-czerwonych. W reprezentacyjnym sezonie 2011/2012 strzelił sześć bramek (Gruzja, Niemcy, Korea Południowa, Białoruś, Andora, Rosja) oraz odpowiedział trzy asysty (Korea Południowa, Węgry, Grecja). W aktualnym terminie Lewandowski zdobył pięć goli (Niemcy, Korea Południowa, Białoruś, Andora, Grecja) oraz zauważył jedną asystę (Gruzja). Na dobę zajmujący selekcjonerskiej przygody Fornalika, Błaszczykowski jeszcze stanowi dwa gole i asystę, oraz Lewandowski wypracował spokojnego plus był najzgodniejszym piłkarzem wystąpienia w Czarnogórze. Że otrzymują głos? Chwała im zbyt to. Jesteśmy traktować piłkarza, jak matoła, który nie ma nic do określenia? Fornalik pyta się retorycznie: „Piłkarze mają dziennikarzom mówić – tak, nie, nie wiem?”. Wchodzi w znaczenie. W obecny technologia nic się nie urodzi…
Lewandowski po finałach EURO 2012 ostro zaatakował Franciszka Smudę. Dał tego wywiadu „Gazecie Wyborczej”, a obecnie ten stopień oznacza go nazwiskiem „gwiazdora”. Rafał Stec niemiłosiernie chłoszcze zawodnika, który wciąż wymienia się ze światem. Lewandowski ma kłamać? Ma cierpieć na wydarzenia Roberta Błońskiego „tak”, „nie”, „nie wiem”? Stec przywołuje przykład Zbigniewa Bońka, jaki czasami przy filiżance espresso opowiada, że medal mistrzostw świata 1982 roku ostatnie jego waga. „Zibi” wspomina słynny dialog z trenerem Antonim Piechniczkiem po dwóch bezbramkowych remisach – z Włochami oraz Kamerunem. Boniek powiedział do Piechniczka: „Trenerze, Kupcewicz do ochrony, oraz ja do ataku”. Także aktualna zmiana, o której pewnie pamiętał też Piechniczek, przyniosła piorunujący efekt. Polska rozgromiła Peru 5:1, i później wywalczyła trzecie stanowisko na świecie. Boniek rzecze tę bajkę w strukturze anegdoty, która trafia kulisy. Parę razy pytałem Bońka, kto jest najspokojniejszym polskim trenerem, spośród jakim współpracował jako zawodnik. Boniek niezmiennie odpowiada: „Antoni Piechniczek”. Po czym argumentuje, świadcząc o sposobie i zachowaniu do zawodników. Po konkursie z Kamerunem dziennikarze namawiali, żeby Piechniczek odstawił Bońka. „Stołek dla mężczyzny Bońka” – to jakiś spośród tytułów. Piechniczek wspomina: „Gdybym go więc odstawił od składu, straciłbym Zbyszka na zawsze”. Fornalik puentuje: „A na obecnym polega mądrość trenera, aby wysłuchać zawodników”.
Nota bene – Lewandowski i Błaszczykowski nie są zgodni w własnych poglądach. Rozmawiają ze sobą nawet publicznie. Oczywiście było już za Smudy, kiedy Lewandowski poruszył kwestię taktyki. Komuś to zaszkodziło? Daleko było prezentować Błaszczykowskiego w funkcji playmakera, do czego nie ma tendencji? Teraz obaj – obok innego gracza Borussii, Łukasza Piszczka, oraz ponad Marcina Wasilewskiego – odnaleźli się w konferencji drużyny. Zapewne nie raz Fornalik zasięgnie ich uwag. Tyle, iż przenigdy nie będzie ich zakładnikiem. To Ślązak, który nie pozwala sobie dyktować składu – ani dziennikarzom, ani piłkarzom, ani Jerzemu Dudkowi. Ten wyraźnie poucza selekcjonera, a także bliskiego partnera, Tomasza Rząsę. Sam stale istniał odrobina oczywisty, a dziś odmawia prawa głosu Lewandowskiemu, czy Błaszczykowskiemu. W imię reklam naszej roli? Fornalik zaapelował ostatnio: „Dajcie moment spokoju kadrze, nie atakujcie wszystkiego od razu”. Jednak Dudek puścił to mimo uszu…
Wróćmy do zwykłego pytania – czy piłkarz nie ma nic do określenia? W warunkach z trenerem, czyli w konferencji publicznej? W moim wyobrażeniu nie jest mocnej kadry bez wyraźnych osobowości. Skąd mierzy licznej kadry bez liderów – boiskowych, a dodatkowo tychże zbyt kulisami. Oczywiście stanowiło nadmiernie Kazimierza Górskiego, rzeczywiście stanowiło treść złota za Piechniczka. No stanowiło także za Jerzego Engela, Pawła Janasa czy Leo Beenhakkera. Nie wyjaśnia to, iż okresami liderzy nie prowadzą kadry na manowce, czego przeszli w eliminacjach mistrzostw świata 2010 roku. Beenhakkerowi istniałoby aktualnie więc wszystko samo, gdyż kreował politykę transferową Feyenoordu. A Artur Boruc i niewiele kompanów, uznało, iż „hulaj dusza, piekła nie ma”… Tyle, że w piekle złapali się kibice, upokorzeni sukcesami także rodzajem gry. W sile eliminacyjnej wyprzedziliśmy tylko San Marino…
Teraz tworzy się kadra, której ambicją jest – tak sobie toż opisuję – wkład w wynikach w Brazylii. Fornalik nie boi się próbować, posiadając bardzo nieco czasu. Podarujmy mu popracować z szefami w postaciach Błaszczykowskiego oraz Lewandowskiego, którzy za sobą nie przepadają, ale jakim nie ogranicza to regulować o obliczu Borussii i obliczu Biało-czerwonych.

Be Sociable, Share!

Możliwość komentowania jest wyłączona.