WYSTARCZY, ŻEBYM BYŁA MIŁA?

Dawno, stary temu; za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za rzeką jakiej nie ma, była sobie podstawówka, w której – w III, może IV klasie – wystawialiśmy „Kopciuszka”. Podczas świątecznego przedstawienia, na którym stanowili rodzice, nauczyciele oraz dokładnie cała szkoła, mój kolega, jaki żywiłeś do napisania to jakieś, jedynie zdanie, ćwiczone tysiąc razy; obwieścił zadowolony ze historie: „… I wtedy książę rozesrał zaproszenia”. Koniec bajki, czar prysł, a właściwie rozprysł się, jak szklany pantofelek, którym trzepnęła o ścianę Cate Blanchett. Oraz z innej pory „Kopciuszek” jest dla mnie komedią.

Ekranizacja Kennetha Branagha w moich oczach nie ale nie przywróciła pięknej, mądrej starej opowieści ani krztyny magii, ale zmienia jej mówienia. U Branagha Kopciuszek istnieje z początku kobietą z odpowiedniego domu; wytworną burżujką, mistrzynią dobrych manier i atrakcyjnych ukłonów, które z taką wprawą zaserwuje na balu u księcia. Żadna spośród niej wielka arystokratka, ale także nie ma nic wspólnego z niewielkim kocmołuchem, o jakim wykonywali Perrault czy bracia Grimm. Branagh zniwelował więc klasowe różnice, więc nie jest szybko historia kogoś, kto nie miał nic, oraz dostał wszystko, lecz opowieść o kimś, kto zajmował wielu, a dostał jeszcze więcej. Łatwo nie podoba mi się również te matczyne dziedzictwo, zaklęte w spojrzeniu „bądź zdecydowana i jedyna” i wydawane tu, jak zwykła lekcja. Szczególnie, że odwagą Kopciuszek jakoś tu nie imponuje, za zatem istnieje od rana do nocy miły, z uśmiechem znosząc upokorzenia, wyzwiska oraz wielkość popychadła – „Smolipupki”, jak brzmi jedno spośród jej dużo baśniowych imion. Naprawdę w XXI wieku uważamy, iż dziewczynki winnym stanowić przede każdym miłe oraz słabe? Że wtedy istnieje ów morał, owa bezcenna rada, która pomoże im bycie?

Niejaka Jacqui Marson nie zawiera w obecnej kwestii złudzeń: „Bycie dobrym to przekleństwo” zatytułowała swoją daną dziś w Polsce książkę. Książki też nie czytałam, jednak z pomocą prześledziłam wywiad z autorką w „Wielkich obcasach”. >> „Mili” łaszą się i podlizują, bo myślą, że tak zdobędą emocję oraz miłość”<< – mówi tam Marson. W utrzymaniu tak zdobywa się jednak kłopoty, nerwice, depresję. W filmie Branagha przeciwnie – owa rozlewająca się po ekranie, jak kondensowane mleko „dobroć” Kopciuszka przynosi upragnioną nagrodę: księcia. Projekt jest jednoznaczny: siedź cicho, popadaj w kącie, nigdy cierpienia nie okazuj, bądź innym, dawaj się, zapomnij o sobie, i znajdziesz dobrego, równie miłego męża. Ojej, naprawdę?

Przy okazji seansu przypomniała mi się Wasylisa, daleka krewniaczka Kopciuszka z kolejnej starej opowieści, w której nie jest żadnego księcia i żadnego pałacu, jest zbyt to macocha także jej złe córki. Toż one zwracają gnębioną Wasylisę do zarazy po ogień, wierząc, iż stamtąd szybko nie wróci. Tymczasem dla lube to swoista podróż inicjacyjna, spotkanie ze prostą „dziką kobietą”, gdy więc zawiera genialna interpretatorka baśni Clarissa Pinkes Estes, autorka „Płynącej z wilkami”. Estes produkuje w bezpośredniej pozycji: „Wasylisa zaczyna rozumieć, iż życie dobrą, ciepłą i przyjazną nie wystarcza aby uzyskać emocję i szacunek innych. Nawet bycie de facto niewolnicą w zakładu nie sprawi, że zostanie zauważona i zadowolona. Uległość względem innych powoduje niemiły wstrząs, który pragnie zauważyć wszystka osoba. Mianowicie uświadamiamy sobie, że kiedy jesteśmy po prostu sobą, inni często wyrzekają się nas, a kiedy ulegamy innym, to my wyrzekamy się samych siebie. To wielkie rozdarcie, tylko potrzebuje do niego dojść, oraz wybór winien być dostępny.

Wiele osób goi się z zespołu „nieustannego bycia pozytywną”, który liczy na ostatnim, iż obojętnie z tego, co czują a kto je atakuje, reagują przesadną łagodnością. I choć się uśmiechają uprzejmie cały doba, nocą jak bestie zgrzytają zębami — to Baba Jaga w ich psychice przystępuje do sądu. To miłe dopasowywanie się do drugich zdarza, się często, kiedy kobiety źle się lękają, iż zostaną poskromione albo że okażą się zbędne. (…)”.

U Branagha nie jest żadnej wewnętrznej Baby Jagi. Chociażby w historii, w której mógłby dać upust złości, Kopciuszek z miną wyniosłej pańci prowadzi do Macochy (skądinąd moja sympatia przez wszystek film była z Cate Blanchette): „Wybaczam ci” zaś krokiem tancerki idzie z księciem (zapominając skądinąd błyskawicznie o własnym gnieździe, dla którego tyle biedactwo wycierpiało, i jakie stanowiło jej tak wspaniałe).

W bajki o Wasylisie z macochy oraz sióstr są trzy kawałki żużlu, a kobieta stoi się kobietą, która zbiera w sobie inne szczęśliwe oraz też poważne siły. Nagrodą za jej rzetelność oraz odwagę nie jest klient z sałatą oraz doskonałych sukienka, lecz dojrzałość. W „Kopciuszku” braci Grimm chodzi o księcia, ale znalazło się miejsce na – jakże życiową – dawkę okrucieństwa i ekspresję gniewu. Złe siostry z oraz radą swojej matki, czyli kopciuszkowej złej macochy, obcinają sobie nożem – jedna palec, druga piętę – by przekonać je do za niewielkiego pantofelka. Na skutek, choć Smolipupka pokazuje im łaskawość, sprawiedliwości oraz oczywiście zatrzymuje się zadość: ptaki wydziobują dziewuchom oczy.

W „Kopciuszku” Branagha nie jest ani kropelki gniewu, ani odrobiny buntu, „dzika kobieta” ujawnia się na sekundę pod postacią staruchy Matki Chrzestnej, a oraz ona zostaje spacyfikowana, zmieniona w coś w sposobie bezowej (suknia!) wróżki. Bez tej dzikości,bez prawdziwych, złożonych emocji, „Kopciuszek” pozostaje tylko zalatującą pedofilią fantazją o czystej oraz słabej dziewczynce. I stąd właśnie mocno mnie wkurza!

Be Sociable, Share!

Możliwość komentowania jest wyłączona.